> ...
Get Adobe Flash player

 

 

AddThis Social Bookmark Button

Na konferencji prasowej 13 marca minister Orzechowski omówił trzy ważne dla oświaty sprawy. Pierwsza to projekt zmian w maturze 2008 i w latach następnych, o czym już pisaliśmy w „Egzamin maturalny – analiza stanu prawnego i faktycznego”. Drugi dotyczy projektu nowej ustawy zakazującej i wprowadzającej sankcje za propagowanie homoseksualizmu w szkole. W tej sprawie Monitor natychmiast wysłał list do Ministra Giertycha. Trzecie zagadnienie poruszane na konferencji prasowej to lustracja.

 

O ustawie lustracyjnej głośno jest od dawna, protesty, zwłaszcza wśród dziennikarzy, nasilają się w miarę jak zbliża się termin wejścia jej przepisów w życie. W oświacie lustracja będzie miała taki oto przebieg. Od 15 marca kuratorzy oświaty mają wzywać dyrektorów szkół i placówek oświatowych, w sumie prawie 40.000 osób do składania oświadczeń lustracyjnych. Jeśli dyrektorzy oświadczeń nie złożą w terminie miesiąca, będą automatycznie pozbawieni stanowiska. Na pytanie zgłoszone przez dziennikarzy, jakie konsekwencje poniesie dyrektor, który przyzna się, że był tajnym współpracownikiem w PRL-minister odpowiedział, że oczywiście zostanie zwolniony. – Nie chcemy, żeby w szkołach pracowali ludzie z taką przeszłością – powiedział. Trudno dziś ocenić jakie mogą być skutki procedur lustracyjnych. Po pierwsze, już wiadomo, że jest grupa dyrektorów, która nie zamierza poddać się lustracji. Najczęściej są to ludzie o pięknej, opozycyjnej przeszłości, którzy i w PRL-u i w wolnej Polsce starali się zachować swoją godność. Pozbawianie ich stanowisk będzie nie tylko krzywdą osobistą, będzie również stratą dla całej oświaty. Po drugie weryfikacja oświadczeń lustracyjnych potrwa na pewno kilka miesięcy, jeśli nie lat. Czy w tym czasie dyrektorzy będą mogli spokojnie zajmować się pracą? Czy oczekiwanie na wynik lustracji nie spowoduje, że wszystkie decyzje będą miały tymczasowy charakter? Przypatrzymy się terminom: sam proces składania oświadczeń przypada na najgorętsze miesiące w szkole – egzaminy, ruch kadrowy, zamykanie starego i organizacja nowego roku szkolnego. Szum wokół lustracji może skutecznie utrudnić działania dyrektora. Ale najbardziej kontrowersyjna jest sprawa zwolnień z pracy tych dyrektorów, którzy przyznają się, że byli tajnymi współpracownikami. Pewnie, że byłoby lepiej gdyby w szkołach pracowali ludzie kryształowo czyści, z piękną kartą opozycyjną. Lecz to, że tak byłoby najlepiej, niestety nie wystarczy. Nie wystarczą również chęci ministra Orzechowskiego. W demokratycznym państwie prawa istnieją konkretne procedury postępowania, do których musi się stosować każdy. Także sam minister. A w żadnych przepisach nie ma trybu zwalniania z pracy dyrektorów z powodu ich przeszłości. Nie wiadomo, kto, czy i na jakiej zasadzie ma to zrobić? Organ prowadzący, kurator oświaty, a może komisja dyscyplinarna dla nauczycieli? Art. 6 Karty Nauczyciela precyzuje wymagania wobec nauczycieli. Jest w nim mowa o rzetelnym wykonywaniem zadań, o kształceniu i wychowywania „w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka” o dbaniu „o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów”. W art. 9 jest również wymóg, aby nauczyciel „przestrzegał podstawowych zasad moralnych”. Karta Nauczyciela określa przypadki i procedury zwalniania nauczycieli. Nie ma wśród nich sytuacji związanej z agenturalną przeszłością. Najbliższe wydają się przepisy związane z postępowaniem dyscyplinarnym. Ale i do nich, z trudem można „nagiąć” to, co wynika z lustracji. Nie wiadomo dzisiaj, czy komisje w ogóle mogą zajmować się sprawą byłych tajnych współpracowników, czy to się mieści w pojęciu „uchybienie godności zawodu nauczyciela”, jaka będzie procedura postępowania przed komisją, czy i jakie kary mogą być wymierzane. Trudno jest żyć w kraju, gdzie na wiele pytań brak jasnych odpowiedzi. Ustawodawca „zapomniał” dookreślić jakie będą w oświacie skutki wdrożenia ustawy. Minister nie potrafi wyjaśnić, według jakich procedur odbywać się będzie lustracja i co czeka lustrowanych. Nie doprecyzowano trybu działania wobec dyrektorów. Nie wiadomo, co się stanie jeśli dyrektor zostanie zwolniony z pracy, odbędzie się szybki konkurs i wybór nowego dyrektora, a Trybunał Konstytucyjny określi, że ustawa jest niezgodna z prawem. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, kto będzie wydawał sankcję i czy w przypadku lustrowanego dyrektora konsekwencję będzie zwolnienie go z funkcji, czy może usunięcie w ogóle z zawodu? Już tylko na zakończenie wspomnę, że lustracja, nie tylko w przypadku dyrektorów szkół, to chichot historii. Opinie o przeszłości wydawane będą na podstawie wypowiedzi i dokumentów zgromadzonych przez dawnych ubeków. Jak zwykle najlepiej wyjdą na tym ci, którzy nigdy się nie wychylali, na ich temat żadnych „teczek” nie będzie. Inny los może spotkać dawnych działaczy opozycji, którzy jak Jarosław Kaczyński, Małgorzata Niezabitowska i wielu innych, mieli w teczkach fałszywki. Czekanie na wyjaśnienie dawnych spraw może potrwać miesiące a nawet lata. W XXI wieku bogactwo narodów mierzy się poziomem wykształcenia obywateli. Oświata, ma więc przed sobą poważne zadanie. Trzeba nareszcie zacząć myśleć o przyszłości i zrozumieć, że niewygodnie jest iść do przodu tyłem.

Irena Dzierzgowskaza: www.monitor.edu.pl, 14 marca 2007
oncontextmenu="return false"> ... ...