AddThis Social Bookmark Button

diatlowickiDiatłowicki Jerzy - polonofob, socjolog, dziennikarz telewizyjny. Twórca cyklicznego programu „Rzeczpospolita druga i pół", wyspecjalizowanego w konsekwentnym wybielaniu postaci z komunistycznego PRL-u od Rakowskiego aż po Szyra. W marcu 1968 r. uczestniczył w sporządzaniu ulotek metodą fotograficzną. W latach 70. sporadycznie składał czasopisma niezależne, dostarczał duże ilości papieru do drukarń podziemnych. W latach 1982-83 przewoził „Tygodnik Wojenny". Od lat 70. publikował m.in. w „Zapisie", „Krytyce", „Zeszytach Edukacji Narodowej". W III RP piewca złodziejskich zdolności oszustów, żydowskich hochsztaplerów Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego. Wydał o nich książkę pt. „Bagsik and Gąsiorowski. Jak ukradliśmy księżyc". Możemy w niej przeczytać, że: „Polska nie dorosła do demokracji i należy wziąć Polaków za mordę". Jest też w niej komentarz Meira Bara, izraelskiego wspólnika Bagsika i Gąsiorowskiego dotyczący Polski: „Polacy są to dzisiaj najgorsi ludzie na świecie (...) do takiego skurwysyństwa nie przyjadę. Jak będę widział Polaka, a Polak będzie zdychał na ulicy, nawet mu ręki nie podam, żeby więcej pomóc". Diatłowicki określił program Cejrowskiego jako faszystowski, złożył nawet pozew w sądzie. Cejrowski zrobił to samo. Członek „Otwartej Rzeczpospolitej", (oficjalnie) „Stowarzyszenia przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii" powstałego w 1999 r. Stowarzyszenie liczy ponad 300 członków o różnych przekonaniach politycznych, różnych wyznań i bezwyznaniowych; głównie jednak pochodzenia żydowskiego oraz komuniści i ateiści. Stowarzyszenie otrzymuje finansowe wsparcie ze strony antypolskiej, powiązanej z masonerią i światową finansjerą żydowską Fundacją im. Stefana Batorego. W programie TVP2 w czasie kampanii prezydenckiej 1995 r. zasłynął niebywale chamskimi atakami wobec Leszka Bubla.

 


 

Warszawa, dnia 9 czerwca 1978 r.

TAJNE

NACZELNIK WYDZIAŁU DEPARTAMENTU I

płk LIPOWSKI

w miejscu

Po kilkumiesięcznym, pobycie w Szwecji powrócił do kraju - Jerzy Diatłowicki s. Tadeusza, zam. w Warszawie /zabezpieczony przez tow. płk Borowika/.

W czasie pobytu za granicą kontaktował się on z figurantem prowadzonej przez nas sprawy, b. pracownikiem Delegatury GUKPPiW w Krakowie - Tomaszem STRZYŻEWSKIM, który wyjechał z kraju w marcu ubiegłego roku, wywożąc i ujawniając za Zachodzie tajne materiały cenzorskie. W rozmowach telefonicznych ze swoją matką zam. w Krakowie określał DIATŁOWICKIEGO jako człowieka godnego zaufania i swojego powiernika, prosząc jednocześnie o skontaktowanie go ze swoją siostrą Izabellą STARZYŃSKĄ, przebywającą aktualnie w Warszawie.

Ponadto informujemy, że J. DIATŁOWICKI usiłował wwieźć do Polski dwie książki pozbawione debitu komunikacyjnego - „Literatura rosyjska od Lenina do Stalina" oraz „Historia Rosji Radzieckiej".

W związku z powyższym prosimy o uwzględnienie w podejmowanych czynnościach wobec J. DIATŁOWICKIEGO, ustalenia charakteru jego kontaktów ze STRZYŻEWSKIM oraz jego rodziną zamieszkałą w kraju, ze szczególnym uwzględnieniem kontaktów z siostrą T. STRZYŻEWSKIEGO - Izabellą STARZYŃSKĄ.

Z-CA NACZELNIKA WYDZ. IV DEP. III MSW

mjr mgr E. CHUCHNOWSKI

źródło: IPN BU 01285/219


Warszawa, dnia 8 marca 1976 r.

TAJNE

NOTATKA
z przeglądu akt nr 1924/II

DIATŁOWICKI Jerzy, s. Tadeusza i Marii Norwind, ur. (...), żonaty, bezpartyjny, socjolog, zam. Warszawa (...), zatr. Instytut Organizacji Przemysłu Maszynowego w W-wie (...)

Z akt sprawy prowadzonej na Holmina Artura, Kopytko Leszka i Diatłowickiego Jerzego /z art. 164 § 2 KK/ wynika, iż Diatłowicki był jednym z najbardziej aktywnie działających uczestników „wydarzeń marcowych” w r. 1968.
M.in. wchodził w skład tzw. Komitetu Uczelnianego, był redaktorem dokumentu nawołującego do 36-godzinnego strajku okupacyjnego, kierował strajkiem. Organizował współdziałanie z innymi ośrodkami akademickimi np. z Krakowem.
D. był przesłuchiwany jako świadek do sprawy Grossa i jednocześnie ostrzeżony przed konsekwencjami swej dalszej działalności. Mimo ostrzeżeń D. wykazuje w dalszym ciągu dużą aktywność organizatora i ideologa „ruchu”.
W związku z tym zastosowany zostaje w stosunku do niego areszt tymczasowy /28.03.1968 r./.
W lipcu 1968 r. śledztwo zostaje umorzone z braku dowodów winy.


ppor. P. Rogaliński
źródło: IPN BU 01285/219


JERZY DIATŁOWCKI

Charakterystyka J. Diatłowickiego jest nie prosta. Z jednej strony w wypadku Diatłowickiego mamy do czynienia z osobą obdarzoną błyskotliwą inteligencją i doskonałą pamięcią, z drugiej z kimś komu nie udało się zrealizować większości życiowych planów, kto zawiódł pokładane w nim przez jego rodzinę i znajomych nadzieje. Z jednej strony konflikty z żoną, z drugiej olbrzymie zaangażowanie w życie rodzinne. Żeby jednak nie być gołosłownym, poniżej przedstawiony obraz osoby J. Diatłowickiego pozwalam sobie ująć w kilku osobnych punktach.

Sytuacja rodzinna:

J. Diatłowicki jest synem byłego pracownika Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego /ojciec swego czasu pracował w Komisji Kontroli w Wietnamie/. W końcu lat pięćdziesiątych ojciec Diatłowickiego zmarł nieoczekiwanie na atak serca. Obu synów - Jerzy Diatłowicki ma jeszcze młodszego brata Andrzeja wychowywała samodzielnie matka, która przez dłuższy czas pełniła funkcję naczelnika wydziału w Ministerstwie Komunikacji. Została zwolniona z pracy w 1968 roku, gdy syn jej zaangażował się zbyt głęboko w wydarzenia marcowe. Ok. 1970 r. wyszła ponownie za mąż za profesora historii z Uniwersytetu Warszawskiego, Rafała Gerbera.

Diatłowicki ożenił się pod koniec lat sześćdziesiątych z absolwentką wydziału socjologii Uniwersytetu Warszawskiego Marią Kalicką /pochodzi z rodziny silnie związanej z PAXEM. Jej ojciec jest zdaje się pełnomocnikiem spółdzielni Inco na Wybrzeżu i mieszka w Sopocie/. Oboje mają już sześcioletniego syna Tomasza.

Młodszy brat Jerzego Diatłowickiego, Andrzej wyjechał po 1968 r. do Izraela, gdzie niedawno ożenił się z dziewczyną urodzoną i wychowaną w Izraelu. Brat Diatłowickiego jeszcze w szkole stracił nogę w wypadku ulicznym.

Wykształcenie:

Choć Diatłowicki studiował już na trzech wydziałach, do tej pory nie udało mu się ukończyć ani jednego. Swoją akademicką karierę Diatłowicki rozpoczął na Akadaemii Medycznej. Bardzo szybko zrezygnował z przyszłej kariery lekarskiej i rozpoczął nowe studia na wydz. filozofii. I ten widać wybór nie okazał się najszczęśliwszy, skoro Diatłowickiemu nigdy nie udało się skończyć filozofii. Nowym kierunkiem jego zainteresowań okazała się socjologia. Nie mniej zmiany kierunków studiów udawały się Diatłowickiemu bez problemów - pomiędzy studiami, na filozofii i socjologii musiał odbyć połowę zasadniczej służby wojskowej, skąd wyciągnęła go przy pomocy swoich znajomości matka znacznie przed terminem upływu służby.

I socjologii nie udało mu się skończyć, choć na wydziale Diatłowicki zawędrował najdalej. Do końca brakuje mu zaledwie dwóch, czy trzech egzaminów. Decydujące znaczenie miała prawdopodobnie przerwa po marcu. Diatłowicki został na dość długo zawieszony w prawach studenta. Po ich odzyskaniu zbyt zaabsorbowany pracą i obowiązkami rodzinnymi nie dał już rady ukończyć studiów mimo próśb i namów ze strony rodziny i przyjaciół.

Praca:

Diatłowicki podjął - taki mi się przynajmniej wydaje - pracę zawodową po marcu w Przedsiębiorstwie „Ruch". Pracował tam w komórce zajmującej się problematyką czytelnictwa książek i prasy w Polsce /kierownikiem Diatłowickiego był Jan Targalski, przedwojenny komunista/. Ostatnio Diatłowicki pracował w Instytucie Organizacji Przemysłu Maszynowego, przy ul. Nowogrodzkiej /pod kierunkiem doc. Sarapaty/. Diatłowicki został do tej pracy przyjęty dość wyjątkowo mimo braku dyplomu wyższych studiów. Jednak przechodząc błyskotliwie poprzez trudne eliminacje zorganizowane dla skompletowania kadr Instytutu w chwili jego założenia Diatłowicki został jakby zwolniony z obowiązku ukończenia studiów. Tym niemniej w ostatnich miesiącach postanowił on zrezygnować z pracy w Orgmaszu i na razie skoncentrować się na pracach zleconych. Z resztą także w okresie swojej pracy w Ruchu i Orgmasziu Diatłowicki podejmował się większości proponowanych mu prac zleconych. Współpracował m.in. z Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej przy Polskim Radio, redakcją „Szpilek" /dla tego pisma razem z socjologiem Krzysztofem Jasiewiczem przygotował opracowania publikowanych przez to pismo rozmaitych ankiet adresowanych do swoich czytelników/, Instytutem Socjologii i Filozofii PAN i wielu innymi.

Żona Diatłowickiego pracuje od niedawna w nowo powstałym Instytucie Badań Problemów Kultury przy Ministerstwie Kultury i Sztuki.

Diatłowicki przyzwyczajony do bardzo wysokiego standardu życiowego mimo podejmowania się najrozmaitszych prac nie potrafił jednak zarobić wystarczającej mu sumy pieniędzy. Ta potrzeba wysokiego standardu życiowego ma w przypadku Diatłowickiego pewien szczególny aspekt. Zdając sobie sprawę z porażki w dziedzinie nauki, Diatłowicki pragnie ją sobie zrekompensować powodzeniem materialnym. Stąd po 68 roku kilka swoich wyjazdów zagranicznych /do Szwecji/ poświęcił pracy fizycznej, zarobione zaś pieniądze w większości inwestował w surowce i materiały skupowane przez rozmaite krajowe spółdzielnie /tusz, kulki do długopisów itd., itp./. Choć oczywiście nie znam bliższych szczegółów wydaje mi się, że na sprzedaży tych materiałów nie kończył się obrót pieniędzy zarobionych w Szwecji - część uzyskanych sum Diatłowicki przeznaczał na bieżące potrzeby życiowe, część inwestował w dolary, które znów przeznaczał na zakup potrzebnych mu artykułów. Najchętniej Diatłowicki kupował dolary płatne za granicą, by wyeliminować ryzyko sprzecznego z Kodeksem karnym szmuglowania dewiz za granicę.

Kontakty osobiste Diatłowickiego

Do najbliższych przyjaciół Diatłowickiego należą m.in. Marina Niecikowska /znana dziennikarka i publicystka telewizyjna/ i jej mąż Jerzy Niecikowski /krytyk literacki/, Michał Komat /krytyk literacki/, Marcel Łoziński /reżyser filomowy/, Andrzej Machalski /redaktor redakcji publicystyki kulturalnej TV/, czy Krzysztof Jasiewicz /socjolog/.

Diatłowicki od lat utrzymuje kontakty, z niektórymi spośród przedstawicieli opozycji np. J. Lityńskim, J. Karpińskim. Nie są to w chwili obecnej bliskie kontakty, niemniej większość znanych „działaczy opozycji" należy do bliskich znajomych Diatłowickiego jeszcze z okresu jego studiów uniwersyteckich /T. Boguca, J. Tarkowski, S. Blumsztajn itd./. Tuż przed wakacjami Diatłowicki zaangażował do pracy w swojej instytucji J. Kuronia, żona Diatłowickiego niejednokrotnie pomagała w uzyskaniu prac zleconych B. Toruńczyk.

Niemniej z punktu wiedzenia zainteresowań wywiadu najciekawsze są bliskie kontakty J. Diatłowickiego z braćmi Smolarami - inicjatorami i wydawcami kwartalnika „Aneks". Przyjaźń ta datuje się jeszcze z czasów szkolnych, przy czym Jerzego Diatłowickiego bliższe więzy łączyły ze starszym z braci Smolarów, Aleksandrem, zaś jego młodszy brat Andrzej przyjaźnił się z Eugeniuszem. Z upływem lat te różnice wieku zatarły się. Kontakty Jerzego Diatłowickiego z Aleksandrem Smolarem uległy jakby dalszemu rozluźnieniu także ze względu na rozwód starszego Smolara z żoną Niną Oliwą. Dziś Diatłowicki wyjeżdża do Szwecji w odwiedziny właśnie do młodszego z braci Smolarów, który zamieszkał z byłą żoną swego starszego brata. Smolarowie do tej pory prowadzili zachodnie interesy Diatłowickiego, organizowali mu potrzebne na wyjazd dokumenty /np. zaproszenie/, a jego wizyty w Szwecji wykorzystywali do przekazywania do kraju książek i informacji. Nieznane mi są bliższe szczegóły kontaktów Diatłowickiego ze Smolarami w tej dziedzinie, niemniej charakterystyczne jest, że prawie po każdej swej wizycie na Zachodzie Diatłowicki spotykał się z czołowymi działaczami środowiska opozycyjnego jak J. Lityński, A. Michnik itd.

Kontakty Diatłowickiego na Zachodzie nie ograniczają się tylko do rodziny Smolarów. Diatłowicki wyrósł w środowisku, z którego spora ilość osób wyemigrowała po 68 roku z Polski do Izraela, Szwecji, Danii czy Francji. I tak wśród osób dobrze znanych Diatłowickiemu w Szwecji warto wymienić Karola Żyto, Józefa Dajczgewanda, Aleksandra Perskiego, w Danii Bronisława Świderskiego, w Izraelu wylądował jego rodzony brat Andrzej. Ogólnie można powiedzieć, że Diatłowicki dysponuje bardzo dobrymi kontaktami w środowisku emigracyjnym.

Cechy charakterystyczne osobowości

Punkt ten wydaje mi się najtrudniejszy do omówienia. Niemniej podejmuję się wskazania najbardziej w moim przekonaniu charakterystycznych cech osobowości Jerzego Diatłowickiego. Jest on z całą pewnością obdarzony błyskotliwą inteligencją, olbrzymim darem zapamiętywania faktów, nazwisk, danych cyfrowych, dat itd. /w czasie studiów Diatłowicki kilkakrotnie reprezentował Uniwersytet w tradycyjnych teleturniejach z Politechniką, samodzielnie też odnosi sukcesy na tym polu/. Diatłowicki jest przy tym agresywny, przejawia skłonność do dominacji wobec słabszych /stąd jego stała konfliktowa sytuacja w domu - żona Diatłowickiego jest kobietą nieładną, żeby nie powiedzieć brzydką. Po kilku latach małżeństwa Diatłowicki zachowuje się wobec niej ze stałą agresją, szukając w niej kozła ofiarnego za swoje wszystkie życiowe niepowodzenia/. Z drugiej zaś strony jest skłonny do pomocy znajomym, zdobywając się niejednokrotnie na duże poświęcenie. Jest uparty i z całą pewnością odważny.

Możliwości ew. współpracy

Diatłowicki byłby niewątpliwie cennym nabytkiem dla wywiadu. Dysponując niewątpliwym zmysłem operacyjnym, albo powiedzmy inaczej inteligencją, która zmysł tego rodzaju pozwoliłaby mu ujawnić, a także rozgałęzionymi kontaktami na emigracji Diatłowicki miałby niewątpliwie szanse podjęcia skutecznej działalności operacyjnej. Nie sądzę przy tym, by ze względu na dziecko i żonę Diatłowickiego udało się skłonić do wieloletniej współpracy i zamieszkania na Zachodzie. Jak do tej pory Diatłowicki wielokrotnie rezygnował z możliwości pozostania na Zachodzie obawiając się i nie bez racji nieuchronnej degradacji społecznej. Niemniej nawet w niezbyt długiej perspektywie czasowej współpraca z Diatłowickim mogłaby przynieść pożądane efekty.

Trudno mi z góry powiedzieć w jaki sposób najskuteczniej można by skłonić Diatłowickiego do ew. współpracy z wywiadem. Pozwolę sobie na dwie sugestie:

- po pierwsze dla Diatłowickiego bardzo dotkliwa i bolesna byłaby groźba utraty możliwości wyjazdów za granicę i kontynuowanie swoich operacji finansowych,

- po drugie, propozycja współpracy poparta interesującą ofertą finansową mogłaby okazać się w końcu skuteczniejsza niż sugestia zgłoszona powyżej.

13.01.1975 r.

popis nieczytelny

źródło: IPN BU 01285/219


Zobacz skany dokumentów


 

ZATWIERDZAM

/podpis nieczytelny/

Warszawa, dnia 25 stycznia 1977 r.

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Z-CA DYREKTORA DEP. I MSW

płk W. Młynarski

RAPORT

dot. przedsięwzięcia operacyjnego w stosunku do Jerzego Diatłowickiego

Melduję, że zgodnie z zatwierdzonym przez Towarzysza Dyrektora raportem zostało zrealizowane w dniu 21.bm. przedsięwzięcie operacyjne w stosunku do aktywnego członka „środowiska pomarcowego" Jerzego Diatłowickiego.

Rozmowa odbyła się w Wydziale Kontroli Ruchu Drogowego KSMO pod legendą spowodowania wypadku samochodowego. Zasadniczym celem przedsięwzięcia było doprowadzenie do samego faktu rozmowy z J. D. Poza sondażem ogólnym wystąpiono w stosunku do J. D. z propozycją ew. współpracy z nami za odpowiednią cenę. Należy podkreślić, iż J. D. był charakteryzowany przez agenturę jako wyjątkowo agresywny osobnik szczególnie wobec organów bezpieczeństwa i MO, np. obecnie stawił się po dwukrotnym wezwaniu. Zakładaliśmy agresywność i rozkolportowanie faktu rozmowy w środowisku.

Wstępnie można ocenić, że przebieg rozmowy przeszedł nasze oczekiwania. J. D. zachowywał się bardzo spokojnie, a dialog na temat wzajemnych korzyści w przypadku zbliżenia się do nas jako specjalnej służby informacyjnej /nie MO i SB/, przyjął z ostrożnym zainteresowaniem. Wdał się w opiniowanie „Aneksu" /ocenia pozytywnie/, „Kultura" - jako działająca antypolsko. Na tej kanwie z „honorowaniem" przez nas swobody jego oceny co jest za granicą wrogie, jak np. „Orzeł Biały", „Dziennik Polski", „Wiadomości", różne biuletyny wydawane w niewielkich ilościach po polsku itp. mnie odmówił dalszego kontaktu i dialogu. Wyraźnie zainteresowany wyjazdem latem do Szwecji. Wobec różnych ruchów i grupek w Polsce oświadczył, że popiera je ideowo, ale nie angażuje się, ponieważ uważa, że nie tędy droga - zamknięty, nie duży klan inteligencji.

Rozmowa przyjemna /złożono mu życzenia urodzinowe, co go b. zaskoczyło/. Oświadczył, że takiej rozmowy do tej pory jeszcze nie miał. Rozmowa była nagrywana na taśmę magnetofonową. Dokładna notatka opracowana na podstawie taśmy - w załączeniu.

Jeśli rzeczywiście J. D. zgodnie z ustną umową zachowania w tajemnicy nie ujawni faktu rozmowy /a dotychczas, jak wynika z „PT" i danych agenturalnych tego nie zrobił/, można zakładać, iż J. D. dopatrzył się swojego interesu w kontakcie z nami. Przedwcześnie na wnioski, niemniej są szanse na najkorzystniejszy wariant określony w raporcie J. D. podał telefon domowy i do pracy. Uzgodniono z nim kontakt w przeciągu miesiąca. Ppłk. W Borowik wystąpił przed nim pod nazwiskiem „Brosman".

Dalsze rozmowy w kontaktach z J. D. będą zmierzały do:

1. powolnego zbliżania go do nas /w przyszłym tygodniu zatelefonujemy do niego, kolejne spotkanie w przeciągu miesiąca w kawiarni lub restauracji - treść rozmowy dot. będzie spraw paszportowych, ustalania oraz charakterystyki znanych mu osób na Zachodzie zaangażowanych w antypolską działalność itp./.

2. nasze zastrzeżenie wyjazdów za granicę dla J. D. kończy się w marcu br. - proponuję zastrzeżenia nie przedłużać. Po dwóch odwołaniach powinien otrzymać paszport na wyjazd do Szwecji i Wlk. Brytanii.

3. W rozmowach z J. D. będziemy dążyli do formalnego związania go z nami przez wręczenie mu przed wyjazdem 150 - 200 dol. USA za pokwitowaniem oczywiście jeśli rozwój sytuacji będzie wskazywał na celowość kontynuacji kontaktu.

Proszę o akceptację proponowanych dalszych przedsięwzięć operacyjnych.

NACZELNIK WYDZ. VIII DEP. I MSW

Płk S. Lipowski

Opracował:

St. inspektor Wydz. VIII Dep. I MSW

ppłk W. Borowik

źródło: IPN BU 01285/219


 Warszawa, dnia 6 lipca 1978 r.

TAJNE

NOTATKA

dot. informacji uzyskanych od powiązanego z tzw. „opozycją" i ośrodkami dywersji - Jerzego Diatłowickiego

Podczas rozmowy w dniu 3 bm. J. D. poinformował o następujących sprawach /J. D. przebywał 4 miesiące w Szwecji/:

1. Według J. D. i jego rozmówców przeważnie z emigracji pomarcowej przebywających aktualnie w Szwecji teren tego kraju jest penetrowany przez „wysłanników" różnych Komend Wojewódzkich MO i informatorów polskich placówek znajdujących się w Szwecji. Ludzie ci oceniani są jako mało inteligentni, nie sprytni, życiowo słabo wyrobieni, interesujący się wszystkim, często przyznający się do współpracy z SB, aby przez to uzyskać pracę itp, wielu z nich /i nie tylko/ zwraca się o uzyskanie azylu politycznego nie podając sprecyzowanej motywacji dlaczego, po co /że Polska im się nie podoba to dla władz szwedzkich żadna argumentacja/. I stąd odrzucają prośby o azyl /- a wszystko to czynią w celu uzyskania pracy i prawa pobytu.

2. W związku z niewyrażeniem zgody przez nasze władze na wjazd w dniu 12.04.1978 r. do PRL razem z premierem Szwecji T. Faeldin'em - N. Tenenbauma i H. Rubinsztajna - różne środowiska i polityczne ugrupowania w tym partie lewicowe w Szwecji podnoszą problem zerwania umowy o ruchu bezwizowym między Szwecją a PRL.

3. Problem tzw. „opozycji" w kraju - według J. D. i jego rozmówców - politycznie niegroźny z uwagi na jej elitarność. Ostrość jej działania w ostatnim okresie przewijająca się szczególnie w samizdatowym wydawnictwie bazuje na niedomogach rynkowych i ogólnospołecznym krytycyzmie systemu organizacji i zarządzania. Rządzą ludzie aczkolwiek mądrzy, ale kierują się starymi koncepcjami w zarządzaniu gospodarką i państwem. Nie wiedząc kiedy zostaną zdjęci z zajmowanych funkcji wykorzystują swoje układy do nadmiernego bogacenia się. Było to za Gomułki, ale teraz wkroczyło poza przyjęte normy, które stały się aż nadto widoczne. Stąd większość społeczeństwa naszego opanowała obojętność na wszystko np. wielkie wydarzenie Polak w kosmosie - przyjemny człowiek, ale prawie żadnego zainteresowania, odrobiny radości, a odwrotnie często kpiny itp. ze strony społeczeństwa.

Obecna tzw. działalność „opozycyjna" w kraju sprzyja, cieszy i dodaje otuchy ludziom zaangażowanym i pracującym w ośrodkach antypolskiej dywersji, szczególnie grupom tzw. „pomarcowców" znajdującym się aktualnie na Zachodzie, m.in. znajomym J. D. takim jak Dajczgewand, Ringer, Rubinsztejn, Drukier, Lewandowski, Smolarowie, Bekier, Gross, Gąssowski, Brus, Gomułka, Strzyżewski i inni.

Władze polskie umożliwiają niektórym oponentom lub aktywnym działaczom grup „opozycyjnych" w PRL pozostanie na Zachodzie, stąd umożliwiają wyjazdy Michnikowi, Mikołajskiej i innym. Oni jednak w odróżnieniu od dysydentów radzieckich nie chcą na Zachodzie pozostać i wracają do kraju kontynuując swoją działalność. Według J. D. i jego kontaktów /oczywiście „opozycyjno-dywersyjnych/"/ jest to ciekawe zjawisko jeśli idzie o polską dysydencję, ponieważ dysydenci radzieccy wykorzystują każdą nadarzającą się im okazję, aby pozostać na Zachodzie.

Radziecki ruch dysydencki na Zachodzie, według oceny ludzi z polskich ośrodków dywersji, nie jest skonsolidowany, a wydawane przez nich pismo „Kontynent" jest politycznie mętne, pozbawione jakiegokolwiek wpływu na emigrację rosyjską i radziecką. Często są lepsze i ciekawsze wydawane przez starą białogwardyjską emigrację rosyjską /np. w Paryżu/. Pomimo narzucanych przez odpowiednie czynniki zwierzchnie tzw. tendencji integracyjnych w prowadzeniu działalności dywersyjnej ze strony grup emigracyjnych polskich, rosyjskich, ukraińskich, żydowskich, czeskich itd. - do takiego zjednoczenia nie dojdzie. Sami radzieccy dysydenci są ze sobą skłóceni, a co mówić o dysydencji narodowościowej.

Prominent dysydentów radzieckich Sołżenicyn nie cieszy się popularnością wśród dysydentów radzieckich /może dlatego, że na dywersji zrobił milionowy kapitał/ i jest w niełaskach u swoich „popleczników" ze względu na brak atrakcyjności. Błędne było posunięcie - zdaniem J. D. - naszych władz wydawniczych /KAW/ - wydrukowanie książki o Sołżenicynie napisanej przez jego pierwszą żonę. Zrobiła ona mu dużą popularność w Polsce.

Według J. D. działalność Giedroycia, Smolarów, Gąssowskiego i innych grup finansowna jest przez Amerykanów, konkretnie CIA. W jaki sposób i jakimi kanałami tego nie potrafił sprecyzować.

W przypadku fizycznego odejścia Giedroycia ze stanowiska szefa „Kultury" paryskiej - będzie to inna instytucja nie mieszcząca się w ramach obecnej działalności poza antypolską. Kto obejmie funkcję po Giedroyciu - to G. sam nie wie, może któryś ze Smolarów, bo Michnik na pewno nie - on będzie chciał nadal „przewodzić" działalności „opozycyjnej" w Polsce. (...)

Interesującą i ciekawą instytucją - zdaniem J. D. - są tzw. „latające uniwersytety", w wykładach których od czasu do czasu jest uczestnikiem. Odbywają się po prywatnych mieszkaniach /opłacanych z funduszy KOR-u/. Słuchaczy nie dużo, bezkrytycznie przyjmują to co mówi referujący, prawie nie dyskutują. J. D. będąc na jednym z wykładów Michnika nt. początków socjalistycznej państwowości polskiej - sam podjął z nim dość ostrą dyskusję, inni głosu nie zabrali.

Najbardziej oddziaływującymi na „opozycję" są ludzie skupieni wokół „Aneksu", paryskiej „Kultury", „Jedności", a także niektórych mniejszych pism emigracyjnych. Wzbudzały wśród niektórych mniejszych osób z grup „opozycyjnych", a także u J. D., pewne podejrzenia /kto wydaje i co chce osiągnąć/ dokumenty firmowane przez /PPN/ Polskie Porozumienie Niepodległościowe. Są według, J. D. określane zakamuflowane działania, lub wręcz otwarte, ordynarne uprawianie na fali antysemityzmu np. ze strony endeka Jerzego Giertycha z Londynu mające na celu rozbicie lub zdyskwalifikowanie tzw. opozycji w PRL. (...)

St. inspektor Wydz. VIII Dep. I MSW

ppłk W. Borowik

źródło: IPN BU 01285/219


Warszawa, dnia 11 lipca 1978 r.

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

RAPORT

ze spotkania z J. Diatłowickim

J. D. jest synem b. płk UBP /zmarł/, matka b. naczelnik Wydziału w Ministerstwie Komunikacji, w 1968 r. zwolniona z pracy za proizraelską postawę. W 1970 r. wyszła ponownie za mąż za prof. historii UW Rafała Gerbera /powiązany z A. Stypułkowskim/.

J. D. był aktywnie zaangażowany w „wydarzenia marcowe" w 1968 r. - za co zastosowano wobec niego areszt tymczasowy. Wydalony został ze studiów uniwersyteckich. Pracował w różnych instytucjach, zajmował się i nadal zajmuje się badaniami socjologicznymi. Ostatnio był zatrudniony jako radca w Ministerstwie Adminitracji.

Przebywał kilkakrotnie w KK - skąd przewoził wrogą nam literaturę otrzymywaną od swoich rozległych „pamarcowych" kontaktów powiązanych z ośrodkami dywersji na Zachodzie. Z dużą częścią tej emigracji /Smolarowie, Dajczgewand, Rubinsztejn, Tenenbaum, Gross, Grudzińska itd./ łączy go przyjaźń. Podobne stosunki utrzymuje z tzw. „środowiskiem opozycyjnym" w kraju /m.in. z Michnikiem, Machalskim, Targalskim, Lityńskim, Blumsztajnem, Toruńczykówną, Blejferówną itd./. Kontaktów tych nie ukrywa. (...)

St. inspektor Wydz. VIII Dep. I MSW

ppłk W. Borowik

źródło: IPN BU 01285/219