> ...
Get Adobe Flash player

 

 

AddThis Social Bookmark Button

Wywiad wojskowy PRL organizował porwania nieletnich obywateli państw kapitalistycznych, by ich dokumenty i tożsamość nadać nielegałom.
 

kmdr Kazimierz Głowacki

W procederze tym, w zakresie w jakim kradziono tożsamość obywatelom PRL udział brał przyszły szef WSI Kazimierz Głowacki.

We wrześniu na rynku wydawniczym ukazała się książka dr Sławomira Cenckiewicza zatytułowana „Długie ramię Moskwy - wywiad wojskowy Polski Ludowej 1943-1991 - wprowadzenie do syntezy”.

 W publikacji tej autor obnaża zbrodniczy charakter komunistycznego wywiadu wojskowego, polegający między innymi na organizowaniu porwań nieletnich obywateli państw kapitalistycznych z terytorium tzw. krajów zainteresowania wywiadowczego, w celu kradzieży ich dokumentów i tożsamości. W skradzione porwanym 14-latkom dokumenty i tożsamość, wyposażano głęboko zakonspirowanych agentów, zwanych nielegałami, którzy następnie byli przerzucani na terytorium państw NATO.

Wiemy, że osoby, których dane osobowe miały posłużyć nielegałom, w przypadku służb sowieckich GRU i KGB były brutalnie eliminowane. Czy podobne sytuacje miały miejsce w przypadku wywiadu wojskowego PRL – tego nie wiadomo.

Proceder pozyskiwania w drodze przestępstwa dokumentów personalnych i tożsamości dla nielegałów został opracowany przez oficera wywiadu wojskowego płk. Mirosława Wojciechowskiego, późniejszego wieloletniego prezesa Polskiej Agencji „Interpress” oraz prezesa Radiokomitetu i ojca chrzestnego kariery zawodowej filmowca Lwa Rywina.

Proceder ten, jak się okaże, był wykorzystywany w komunistycznym wywiadzie wojskowym jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku także na terenie Polski, i uczestniczyli w nim pierwsi szefowie WSI. Do tej grupy oficerów wywiadu wojskowego zaliczyć można byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych w latach 1996-97 – Kazimierza Głowackiego.

Do wywiadu Głowacki został zwerbowany w 1968 roku i służył w nim do końca jego istnienia tj. do 1991 roku. Po jednorocznym kursie specjalistycznym, został w niedługim czasie skierowany do pracy na kierunku USA. W latach 1979 – 1983 pełnił w Kanadzie funkcję zastępcy attache wojskowego, w latach 1986–1990 - attache wojskowego w przy Ambasadzie PRL w Wielkiej Brytanii. Z kolei w okresie 1983–86 zajmował stanowisko zastępcy szefa osławionego Oddziału Y komunistycznego wywiadu wojskowego.

Przypomnijmy, że to właśnie oficerowie tego Oddziału byli odpowiedzialni za udział w najgłośniejszej aferze finansowej początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, znanej jako afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

Ani jednego szpiega

Po utworzeniu Wojskowych Służb Informacyjnych Głowacki pełnił w nich kolejno funkcję zastępcy, szefa służby Kontrwywiadu Wojskowego (1991-95), a następnie szefa WSI (1996-97). Ze służby odszedł 1999 r. w stopniu kontradmirała.

Głowacki jak wielu jego kolegów z wywiadu wojskowego PRL, którzy po transformacji ustrojowej objęli kierownicze stanowiska w WSI, odbył wcześniej sowiecki specjalistyczny kurs operacyjny w GRU. Ukończył szkolenie GRU w sierpniu 1985 r. tuż przed wyjazdem na placówkę do Wielkiej Brytanii. Do roku 1991 nie miał żadnej styczności z zadaniami służby kontrwywiadu wojskowego (wówczas realizowanych w ramach Zarządu III WSW). Pod rządami Głowackiego służby kontrwywiadu WSI nie prowadziły żadnej poważnej procedury antyszpiegowskiej oraz nie zatrzymały żadnej osoby podejrzanej o współpracę z rosyjskim wywiadem.

Marian Zacharski, były oficer komunistycznego wywiadu cywilnego, a następnie Zarządu Wywiadu UOP w swojej książce „Rosyjska ruletka” tak oto zwięźle opisał osobę Kazimierza Głowackiego: "Co o nim wiemy? Ano tyle, że o jego dziwnych zachowaniach podczas pobytu na placówce w Londynie, już w nowych czasach, dostawaliśmy często niepokojące wieści. Służby jednego z państw z nami zaprzyjaźnionych wielokrotnie miały możliwość obserwowania jego przyjacielskich kontaktów z rosyjskimi członkami rezydentury w Londynie. Radzono nam wprost, że byłoby lepiej, gdybyśmy coś z tym fantem zrobili. Nasz wpływ na obsadę stanowisk w WSI był jednak żaden. Wiedzę mieliśmy, dzieliliśmy się nią z szefami WSI i kierownictwem państwa. Nic więcej nie mogliśmy zrobić”.

W książce M. Jędrzejko, i inni zatytułowanej „Generałowie i admirałowie III Rzeczypospolitej” o Głowackim napisano, iż należy, cyt.: „do najwybitniejszych postaci powojennego wojskowego kontrwywiadu o wielkim wkładzie w przygotowanie wojskowych służb specjalnych do integracji z NATO oraz kontrwywiadowczej osłony Sił Zbrojnych”.

W konfrontacji z merytoryczną i miażdżącą opinią byłego Szefa SKW, a także byłego funkcjonariusza jedynki na temat zdolności WSI do wykonywania kontrwywiadowczych zadań, określanie Głowackiego jako najwybitniejszej postaci powojennego kontrwywiadu wojskowego, tego typu dyrdymały można określić tylko jako naigrywanie się z inteligencji przeciętnego czytelnika, oraz potraktować je ironicznym uśmieszkiem.

W Raporcie Przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI w rozdziale poświęconym podsumowaniu penetracji WSI przez rosyjskie służby specjalne, wykazano całkowitą niezdolność WSI do prowadzenia efektywnej pracy kontrwywiadowczej. W dokumencie podkreślono, iż przez cały okres swego istnienia WSI nie zatrzymały żadnego szpiega rosyjskiego. Wszystkie sukcesy na tym polu były wynikiem działania służb cywilnych. Jako przyczynę tego stanu rzeczy Raport wskazuje na „infiltrację WSI przez wschodnie służby specjalne, których bazę werbunkową i informacyjną mogli stanowić oficerowie szkoleni na wschodzie”.

Ale przejdźmy do sedna opowieści.
W zbiorze ogólnym IPN znajduje się teczka spraw różnych Oddziału Y, a w nim dokumentacja rozpracowywania przez Kazimierza Głowackiego Stanisława Urbana urodzonego w Wielkiej Brytanii, który w latach 1984-86 odbywał zasadniczą służbę wojskową w 20. dywizjonie artylerii rakietowej. Faktycznie Stanisław Urban miał służyć w zespole estradowym dywizji, gdzie miał grać na gitarze. Przygotowany przez Głowackiego plan rozpracowywania zakładał przejęcie i wykorzystanie dokumentów Stanisława Urbana i jego osobowości w celu wyposażenia w nie nielegała, bądź zwerbowanie Urbana jako nielegalnego pracownika wywiadu.

W dokumencie datowanym z dnia 15 czerwca 1984 r. zatytułowanym „Plan Rozpracowania” przygotowanym przez ówczesnego komandora Głowackiego oraz zatwierdzonym przez Szefa Oddziału Y – płk. Henryka Dunala, znalazła się szokująca informacja, iż komunistyczny wywiad wojskowy rozpoczął rozpracowywanie Stanisława Urbana, gdy miał on 14 lat (1974 r.), pod kątem prowadzenia obserwacji „odnośnie jego rozwoju intelektualnego i ogólnego” oraz mającym na celu „ustalenie jego predyspozycji, cech charakteru, powiązań z zagranicą i innych danych”. Wywiad wojskowy gromadził już wówczas informacje o figurancie oraz jego najbliższej rodzinie, a także zarejestrował kandydata jako figuranta w kartotece wywiadu oraz Biura „C” Służby Bezpieczeństwa (1975 r.).

W 1984 roku, kiedy Stanisław Urban odbywał zasadniczą służbę wojskową, wywiad wojskowy w osobie kmdr Kazimierza Głowackiego przystąpił do fazy intensywnego rozpracowania mającego na celu osiągnięcie głównego celu, tj. kradzieży tożsamości figuranta bądź pozyskanie go do współpracy w charakterze nielegalnego pracownika wywiadu. W tym celu Głowacki przedsięwziął liczne czynności operacyjne.

 Zebrano informacje o figurancie w oparciu o rezydenturę wywiadu „PARK” w Wlk. Brytanii (Konsulat PRL w Londynie), założono inwigilację korespondencji nadchodzącej z zagranicy do rodziny Urbanów, zebrano dane o kandydacie i jego rodzinie w ich miejscach zamieszkania, ustalono cechy charakteru figuranta na podstawie opinii z okresu szkoły i miejsca pracy.

Ponadto zlecono Wojskowej Służbie Wewnętrznej stałą obserwację i inwigilację figuranta w jednostce wojskowej, w której odbywał służbę wojskową. Kmdr Głowacki do rozpracowywania figuranta włączył oficerów Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. Na zlecenie Głowackiego ppłk. Władysław Staluszka, pod legendą nauki gry na gitarze jednego ze swoich synów, miał zapoznać się ze Stanisławem Urbanem oraz ustalić jego zapatrywania polityczne, plany na przyszłość, zamiłowania, skłonności, nawyki i wady oraz powiązania towarzyskie w krajach kapitalistycznych. Ponadto ustalono z szefostwem AWO ekstraordynaryjny system obiegu notatek operacyjnych oraz zasady i tryb rozliczania kosztów ponoszonych podczas operacji.

Z zachowanej szczątkowej dokumentacji nie wiemy, jaki finał przybrał proces pozyskiwania dla nielegała tożsamości i dokumentów głównego figuranta. Z notatki datowanej na styczeń 1986 roku możemy się zorientować, że w wyniku zainteresowania się osobą Stanisława Urbana ze strony ppłk. Aleksandra Lichockiego z WSW (obecnie oskarżonego wraz z dziennikarzem Wojciechem Sumlińskim w procesie o powoływanie się na domniemane wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI), wywiad wojskowy mógł zrezygnować z dalszego opracowywania figuranta, bowiem niedługo potem nakazano wyrejestrować Stanisława Urbana z ewidencji operacyjnej wywiadu oraz Biura „C SB. WSW rozpracowywało figuranta wywiadu wojskowego, bowiem Stanisław Urban manifestował wrogą postawę wobec ustroju socjalistycznego oraz miał nosić się z zamiarem ucieczki na zachód.

Odnaleziona dokumentacja zadaje kłam twierdzeniom wielu wątpliwych „ekspertów” (głównie byłych funkcjonariuszy SB), jakoby w organach bezpieczeństwa PRL istniał zakaz werbunku nieletnich oraz rozpracowywania pod kątem ich pozyskania. Dla tych ludzi nie było żadnych świętości.

Ze służb do biznesu

Kazimierz Głowacki jak wielu jego kolegów z dawnego Oddziału Y wywiadu wojskowego, pomimo podeszłego już wieku (lat 71) odnalazł swoje miejsce w biznesie. Szczegóły jego aktywności opisywała „Gazeta Polska”. Wraz byłym działaczem ruchu antykomunistycznego KPN i PPN Tadeuszem Stańskim, przyjacielem Romualda Szeremietiewa, prowadzi obecnie warszawską spółkę TWM-Pustola Sp. z o.o. Córka Stańskiego – Zuzanna przez ponad rok była asystentką Głowackiego w firmie Bryza Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Hożej 35/18. W siedzibie Bryzy odbywają się co miesiąc spotkania stowarzyszenia o nazwie Formacja Niepodległościowa (FN). Powołali je w 2008 r. działacze kilkunastu zasłużonych organizacji antykomunistycznych, m.in. KPN, Polskiej Partii Niepodległościowej, NZS, ROPCiO i „Solidarności Walczącej”. „Podejmujemy tę działalność, ponieważ nie godzimy się na to, aby jedynym dowodem naszej walki okazały się ubeckie donosy lub świadectwa ludzi złamanych i uwikłanych z komunizmem” – napisano w deklaracji założycielskiej FN. Liderami tego ruchu są Romuald Szeremietiew oraz Tadeusz Stański.

Z kolei w latach 2002–2004 Głowacki zasiadał również w radzie nadzorczej spółki Trilium Trade Oil, z którą związane były takie osoby jak Zbigniew Kulig (z firmy Pollex, znanej z afery paliwowej), Siergiej Stankiewicz i Aleksiej Kalioujnyi (Rosjanie z państwowego koncernu Łukoil) oraz Michał Buksiński (biznesmen robiący interesy m.in. z byłymi oficerami SB z Chełma). Głowacki jest współwłaścicielem spółek Bryza i Giełda Modlin, zasiada w Radzie Nadzorczej spółki GLOB KON-WIT, oraz w zarządach wspominanych spółek TWM-Pustola i Bryza.

 
Niniejszy tekst został także opublikowany w Tygodniku "Gazeta Polska" z 7 września 2011 r. nr 36 (944)

oncontextmenu="return false"> ... ...